Ciacho
lipiec 5, 2008
Ekhm, ekhm, teatrzyk “Życie, wszechświat i cała reszta” ma zaszczyt przedstawić dramat w trzech aktach, pod tytułem…
CIACHO
AKT 1:
W ciemnym pokoju, przy stole, siedzą Krzyś i Jędrek. Na stole leży spodeczek, na którym leży, lub nie leży Ciacho. Nie wiadomo, bo jest ciemno.
KRZYŚ i JĘDREK (chórem):
Mamy ochotę na Ciacho!
KRZYŚ:
Ale czy ono istnieje? Nie dowiemy się czy leży na spodeczku, póki nie zapalimy światła.
JĘDREK:
Gdybyśmy znaleźli pstryczek od lampy…
KRZYŚ:
Nie da rady. Pokój jest wielki, ciemny i rozszerza się w nieskończoność. Nie znajdziemy pstryczka.
JĘDREK:
Więc po prostu sięgnijmy po Ciacho.
KRZYŚ:
A jeśli go nie ma?
JĘDREK:
Sięgnijmy i tak. Nie wiemy, i nie będziemy wiedzieć, czy ono tam jest. Ale jeśli wyciągniemy po nie rękę i go nie będzie nic nie stracimy. Jeśli będzie czekało na spodeczku zyskamy Ciacho do zjedzenia. Jeśli nie wyciągniemy ręki a jego tam nie ma nic nie stracimy. Ale jeśli nie sięgniemy, a ono tam jest, to my stracimy Ciacho, a ono się tam zeschnie. To lepiej na wszelki wypadek sięgnąć.
KRZYŚ:
Świetnie
Krzyś i Jędrek sięgają po Ciacho. Zapada kurtyna.
AKT 2:
Dwa lata później w tym samym miejscu siedzą Krzyś i Jędrek.
KRZYŚ i JĘDREK (chórem):
Mamy ochotę na Ciacho!
JĘDREK:
Pamiętasz, jak zeszłym razem posłużyliśmy się Zakładem, żeby sięgnąć po Ciacho?
KRZYŚ:
Pamiętam.
JĘDREK:
Wtedy uznaliśmy, że to się opłaca. Ale teraz mi to nie wystarcza. Chciałbym wiedzieć, jak to to możliwe, że ono tam jest, skąd się wzięło, kto je tam położył, czy nie widzimy go, bo jest ciemno, czy dlatego, że jest niewidzialne?
KRZYŚ:
Trochę czasu już tu siedzimy. Moje oczy przywykły do ciemności. Ale Ciacha nie widzę. Musi być więc niewidzialne.
JĘDREK:
Jeśli wierzymy w Niewidzialne Ciacho, czemu nie wierzymy w Niewidzialnego Pana?
KRZYŚ i JĘDREK (chórem):
Bo:
Możemy sobie wyobrazić siebie bez Niewidzialnego Pana, a nie potrafimy szczerze pomyśleć siebie bez Ciacha.
Nie mamy żadnych impresji istnienia Niewidzialnego Pana a impresje istnienia Ciacha nie ustają.
Uznanie realności materialnego,przejeżdżającego za oknem pociągu relacji Warszawa – Szczecin nie oznacza uznania realności materialnych krasnoludków.
KRZYŚ:
Ciacho jest niewidzialne. Postawił je na spodeczku niewidzialny piekarz, który wcześniej upiekł je w niewidzialnej piekarni.
Krzyś rysuje coś na papierze.
JĘDREK:
Co to?
KRZYŚ:
Schemat. Droga Ciacha od pieca do naszego spodeczka. No i przepis.
JĘDREK:
Przepis?
KRZYŚ:
Na Ciacho. To dodajesz do tamtego, potem mieszasz z tym i podgrzewasz.
Albo nie. Tamte dwa ze sobą ucierasz i polewasz tym tu.
Nie nie, jeszcze raz. Tamto z tym. I aż zbrązowieje. Piękny Schemat mi tu wyszedł.
Krzyś i Jędrek sięgają po Ciacho. Zapada kurtyna.
AKT 3:
KRZYŚ i JĘDREK (chórem):
Mamy ochotę na Ciacho!
JĘDREK:
Nie wiem, czy Schemat ma sens.
KRZYŚ:
Ma. Jest ładny i opisuje transcendentalną prawdę.
JĘDREK:
Transcendentalna dlatego jest transcendentalna, że jej się nie da opisać.
KRZYŚ:
To ty nie wierzysz już w Ciacho?
JĘDREK:
Złe pytanie. Ciacho istnieje. Przynajmiej jeśli chodzi o istnienie istotne: czuje jego zapach, smak i konsystencję budyniu w środku. A co najważniejsze Ciacho najada mnie, syci. Nawet jeśli nie istnieje po twojemu nie ma to znaczenia bo istnieją wszystkie impresje, jakie by wywoływało, gdyby istniało.
KRZYŚ:
Paskudo! Jak nie ma znaczenia? Tak nie można.
JĘDREK:
Ale trzeba. Nie znam się na niewidzialnych Ciachach, piekarzach i piekarniach, wolę więc nie zabierać na ich temat głosu. Wystarczy mi, że Ciacho najada.
KRZYŚ:
Ale bez niewidzialnej piekarni Schemat jest brzydki. I po co to? Żeby zrobić miejsce na twoje szarlatańskie fikołki intelektualne? Ty jesteś troglodyta estetyczny!
JĘDREK:
Sprawdź akt drugi. Fikołki są nasze wspólne. Co do troglodyty, niewykluczone. Ale ty jesteś intelektualny onanista.
KRZYŚ:
Co?
JĘDREK:
Przedkładasz samo rozwiązywanie Krzyżówki, nad przysłowie z Hasła.
A teraz lepiej opowiedz mi o biologii molekularnej.
KRZYŚ:
Przecież ja się na tym nie znam!
JĘDREK:
A na niewidzialnych piekarzach to się znasz?
Krzyś nagle wszystko rozumie, uderza się dłonią w czoło i drze Schemat na strzępy. Obaj sięgają po Ciacho. Zapada kurtyna.
KONIEC